Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Fobos Neos

Go down 
AutorWiadomość
Postar

avatar

Dołączył/a : 04/07/2011
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Fobos Neos    Wto Lip 05, 2011 9:53 pm

Imię i Nazwisko: Fobos Neos
Wiek: 23 lata
Narodowość: Grecja
Znak Zodiaku: Skorpion (17 listopad)
Opis postaci: Fobos swoim wyglądem przypomina oprycha, który na swoim koncie ma już nie jedno niewinne życie. Posiada na swoim ciele wiele blizn i zadrapań, jednak te są na tyle małe, że widać je dopiero pod odpowiednio padającym światłem. Jego wygląd to uosobienie brutalnej siły i strachu. Ciemne włosy, przenikliwe spojrzenie ciemnych oczu, twarde rysy twarzy oraz szyderczy uśmiech. Wszystko to daje jeden efekt, osoba na którą Fobos spojrzy nieprzychylnie odczuwa na plecach zimny dreszcz strachu. Jednak sama twarz to nie wszystko, nawet ciało młodzieńca sprawia, że inni przeważnie otaczają go szerokim łukiem. Grek mierzy sobie równe dwa metry, ważąc przy tym sto dwadzieścia siedem kilogramów. W skrócie można go opisać jako górę mięśni o twarzy seryjnego mordercy.
Grupa Krwi: 0 RH-
Charakter: Porywczość, agresja i brak litości. Te trzy słowa najtrafniej opisują Fobosa, który nigdy nie zaznał czegoś takiego jak miłość i współczucie. Wychowany przez ulice poznał prostą zasadę, silniejszy zjada słabszego, a nie chciał być zjedzony. Działa intuicyjnie nie myśląc o konsekwencjach, przez co wiele razy znalazł się w ogromnych tarapatach. Jest uosobieniem strachu, samemu nie bojąc się nikogo i niczego, przez co jest też zbyt pewny siebie.
Pretendent do zbroi: Skorpion – złota zbroja

Historia:
-Fobos, który to raz lądujesz tutaj? – słowa celnika więziennego obudziły ogromnego mężczyznę leżącego w kałuży zabarwionej na czerwono przez krew. Na tyle głowy Fobosa widniała trzycentymetrowa zaszyta już przez lekarza rana. Ciemnooki dotknął palcami tego miejsca starając sobie przypomnieć co wydarzyło się ostatniej nocy.
Przypomniało mu się. Siedział w lokalu o nazwie Odyn i popijał czystą wódkę. To był jedyny lokal, w którym sprzedawano wódkę z Polski oraz jedyny, do którego jeszcze go wpuszczali. W oddali widział tańczącą brunetkę, ubraną w krótką, czerwoną sukienkę z dużym dekoltem. Dziewczyna wiedziała co ma robić, by skupić na sobie uwagę wszystkich mężczyzn. Musiała być też bardzo wybredna, gdyż odrzucała każdego faceta, który się do niej zbliżył. Choć podobała mu się, nie miał ochoty znaleźć się z nią w sytuacji sam na sam. Choć po ostatnim turnieju, w którym znów zwyciężył dla Hanzo minęły trzy dni to ciągle bolały go wszystkie mięśnie. Tuż po finałowej walce wyglądał jak jedna wielka spuchnięta kula. Jego ciemnoskóry przeciwnik był na bardzo wysokim dopingu, gdyż tuż po walce zmarł na atak serca. Czy to szczęście czy zaciekłość pomogły Fejdonowi wygrać nie ważne, Jego szef na kolejne pół roku zostanie głównym szefem podziemia. Hanzo choć chciał być nazywany biznesmenem, był najzwyczajniejszym gangsterem, trzymającym za łeb cały region Attyki oraz dzięki Fobosowi od trzech lat nieprzerwalnie był głową poziemia. Dzięki niemu, ogromny młodzieniec od kilku lat miał pieniądze oraz immunitet przed pójściem za kratki. Mógł robić co mu się żywnie podobało, byle by tylko zwyciężał w kolejnym turnieju. Ciemnooki świętował swoje ostatnie zwycięstwo i uśmierzał ból jaki towarzyszył mu przez ostatnie trzy dni. Kiedy poczuł, że w głowie zaczyna mu przyjemnie szumieć wyszedł z lokalu i ruszył w kierunku swojego mieszkania. Trzymał w ręku pełną butelkę wódki, by jeszcze w mieszkaniu wspomóc swoje leczenie. Niestety, ktoś był na tyle głupi by go zaczepić. Spojrzał na osobę, która wzrostem i poziomem muskulatury była do niego bardzo podobna. Nawet przenikliwe spojrzenie ciemnych oczu było u nich takie samo.
-Czego chcesz? – wypalił jako pierwszy, gdyby nie to, że jego całe ciało było obolałe, to zamiast pytania, w twarz mężczyzny poleciałaby lewa pięść młodzieńca.
-Chciałem zobaczyć jak się miewa mój syn.
-No to pomyliłeś adresy, nie znam swojego ojca, na jego szczęście.
-Aż tak mnie nienawidzisz Fobosie Neos. – pytanie przybiło ćwieka ciemnowłosemu. Kim był nieznajomy i czego od niego chciał. – Nie widzisz naszego podobieństwa? Ten sam wzrost, ta sama muskulatura, ten sam wzrok… Jedyną pamiątkę jaką miałeś po swojej matce to naszyjnik z jej zdjęciem, na którego tyle było napisane Twoje imię, Fobos Neos.
Lewa ręka Fobosa sama wystrzeliła w kierunku nieznajomego, jednak nie sięgnęła celu. Mężczyzna obrócił się na swojej lewej nodze o dziewięćdziesiąt stopni stając bokiem do młodzieńca. Natychmiast złapał za nadgarstek lewej ręki ciemnookiego i dzięki sprawnemu podciągnięciu bioder rzucił Grekiem jak szmacianą lalką. Ledwo uśmierzony przez alkohol ból na nowo rozpalił ciało Fobosa, rozbita butelka leżała gdzieś w oddali natychmiastowo pozbywając się, swojej zawartości.
-Tak Fobosie, jestem Twoim ojcem, wiem też że sprzedałeś naszyjnik w wieku jedenastu lat, gdy w zimie uciekłeś z sierocińca i przymierałeś głodem. A teraz chcę Ci zaproponować byś przyłączył się do mnie i byśmy rzucili na kolana starszych bogów i rządzili po wieki krainą żywych i umarłych. Oto on. – Mężczyzna pokazał wisiorek z uroczą brunetką, która wyglądała identycznie jak ta, której przyglądał się w Odynie.– To była iluzja, chciałem inaczej zachęcić Cię do współpracy ze mną.
Młodzieniec powoli wstawał. Patrzył na nieznajomego, który przedstawił się za jego ojca. Odkąd tylko pamiętał, nienawidził go, za to, że skazał go na taki los. Pięści same się znowu zaciskały a ciało ponownie rzuciło się na mężczyznę. I Znowu atak chybił. Jednak tym razem w ciele mężczyzny pojawiła się potłuczona butelka wódki, która swoją końcówkę miała czerwoną.
-Atakując mnie synu, czynisz największy błąd w swoim życiu. Ty jesteś nowym Fobosem, który jest śmiertelnikiem a ja jestem bogiem Fobosem, dzieli nas przepaść. Kiedy następnym razem się spotkamy, mam nadzieję, że zmądrzejesz… nie chciałbym zabijać swojego syna. – I gdy jego ojciec, odchodził on sam odpłynął.

-Coś ty taki mało rozmowny co? – Celnik patrzył na Fobosa z góry, ale tylko i wyłącznie dzięki temu, że młody mężczyzna siedział oparty o ścianę. – W każdym bądź razie, mam dla ciebie dwie wiadomości. Dobra, choć dla ciebie to i tak bez znaczenia to taka, że nikt nie wniósł żadnej skargi o pobicie, a zła to taka, że ktoś zwędził ci zegarek i portfel, ale co to dla ciebie… a w sumie trzecia jest jeszcze, w kieszeni miałeś ten medalion…
-Zamknij się, próbuję myśleć… co wiesz o bogach?– oczy Celinka patrzyły na ciemnowłosego z niedowierzaniem.
-Nigdy bym się takiego pytania po Tobie nie spodziewał…
-Przestań pieprzyć tylko odpowiedz na pytanie. – Wściekły wzrok Fobosa świdrował mężczyznę.
-Ekhmm… ale o jakich bogów Ci chodzi? – Celnik widział, że w tym stanie ciemnooki, może wstać i zmiażdżyć go swoimi ogromnymi łapami, dlatego natychmiast zbladł.
-A bo ja wiem o jakich bogów mi chodzi!?… nigdy nie byłem z nimi w dobrych stosunkach ale dzisiaj spotkałem kogoś, kto się przedstawiał jako bóg i uważaj bo nie uwierzysz jak miał na imię… Fobos. I pewnie uznałbym go za jakiegoś czubka gdyby nie to, że wiedział o mnie wszystko oraz to, że pokonał mnie nie wykorzystując nawet części swojej prawdziwej siły.
-Też nie jestem wierzący ale na Twoim miejscu przeszukałbym neta i poczytał kilka książek z biblioteki.
Syn boga strachu powstał przewyższając swojego rozmówcę o półtorej głowy.
-Jak zwykle, zero pożytku z policji.

Ostatnie dwa dni spędził po części w domu, przekopując Internet w poszukiwaniu informacji o swoim ojcu i greckich bogach oraz w bibliotece czytając mitologię. Niestety pojmował z tego znacznie mniej niż chciał, dlatego ostatnią szansą by dowiedzieć się czegoś więcej o sobie było odwiedzenie sierocińca z którego uciekł. Ubrany w ciemną koszulę, granatowe jeansy i sportowe półbuty pojechał do Aten. Nadzieja, że zakonnice pracujące w bidulu nie poznają go spłonęła gdy stara siostra zakonna przyglądając mu się krzyknęła „Matko Boska, to Fobos, cały i żywy”. Dowiedział się, że jego matka tuż przed porodem zostawiła dla niego list, który miał otrzymać po ukończeniu pełnoletniości. Po przeczytaniu listu, młody mężczyzna wyglądał jakby miał wymiotować. Miłość, którą był przesiąknięty ten kawałek papieru, działał na niego jak wypite w przeciągu dziesięciu minut siedemset mililitrów ciepłej wódki. Informacje jakie znajdowały się w liście wyjaśniły mu całą sytuację. Fobos dowiedział się greccy bogowie to nie mit, jak sądziła większość ludzi. Gromadzą przy sobie wybitne jednostki, których po czasie mianują na rycerzy. Święta wojna, w której biorą udział i rycerze i bogowie trwała już od kilku setek lat. Jedyną fakcją jaką odkryła jest Sanktuarium w pobliżu Aten. Wielki Mistrz, pomocnik Ateny, obiecał w przyszłości pomóc Fobosowi gdy ten ukaże mu medalion. Na końcu listu była narysowana odręcznie mapka ukazująca drogę do wioski w pobliżu sanktuarium. Co więcej pozostało pół bogowi, wyruszył tam gdzie mógł uzyskać pomoc.


Cechy:
Psychik (1)
Potencjał (3)

Wady:
Umysł (1) – Agresywność
Umysł (2) – Impulsywność
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Fobos Neos    Wto Lip 05, 2011 10:13 pm

Witam:)

karta zrobiona idealnie:) nie ma się tutaj do niczego doczepić.

Dalsze rozdziały z fobosem oraz jego historią możesz nam przedstawiać w treningach:)

zaczynasz zabawę w wiosce na zewnątrz Sanktuarium. Napisz pierwszy post wprowadzający i tak rozpocznie się Twój pierwszy event;)

Dodaję Ci do grupy i życzę miłej zabawy.
Powrót do góry Go down
Postar

avatar

Dołączył/a : 04/07/2011
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Fobos Neos    Wto Wrz 06, 2011 8:23 pm

Uzupełniłem braki w podpisie, mam nadzieję, że już wszystko jest ok.

_________________
Fobos Neos
Fobos wyróżnia się w społeczeństwie swoją budową ciała. Często bywa nazywany "ogromnym oprychem" bądź "kupą mięśni" co niewiele odbiega od prawy. Mierzący dwa metry i ważący prawie sto trzydzieści kilogramów kolos zawdzięcza swoją masę, potężnej muskulaturze. Jednak jego ciało to tylko dodatek do twarzy, która jest uosobieniem brutalności. Masa drobnych blizn jest widoczna tylko przy odpowiednio padającym świetle. Ciemne przenikliwe oczy są przepełnione nienawiścią i mrokiem, które panuje w jego sercu. Fobos nie lubi się stroić i nie goni za nowinkami mody, czego przykładem jest niezmieniająca się przez lata fryzura, odkąd tylko pamiętał, boski syn nosił krótko przycięte ciemne włosy. Ubrany przeważnie w przetarte jeansy, beżowy bezrękawnik i ciemne adidasy. Do tego zazwyczaj narzuca na siebie stary poobdzierany płaszcz a dłonie przewiązuje bandażem po to by być zawsze przygotowanym do walki.
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Fobos Neos    Sro Wrz 07, 2011 3:07 pm

Może być. Akceptuję i możesz grać dalej.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fobos Neos    

Powrót do góry Go down
 
Fobos Neos
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: ARCH. KART POSTACI-
Skocz do: